KFA: Cały ten zgiełk

Klub Filmowy Ambasada oraz Ars Independent Festival zapraszają na spotkanie z filmem „Cały ten zgiełk” Boba Fosse’a. Spotkanie odbędzie się we wtorek 17 stycznia o godz. 18.30 w katowickim Kinie Kosmos. Prelekcję oraz dyskusję po seansie poprowadzi Karolina Kostyra – kinofilka na pełny etat, a po godzinach doktorantka w Zakładzie Filmoznawstwa i Nowych Mediów na Uniwersytecie Śląskim.

Zaczyna się od dźwięku. Zanim jeszcze ujrzymy planszę tytułową, słyszymy odgłosy próby scenicznej. Raz, dwa, trzy, cztery, raz, dwa… Teraz naprawdę zaczynamy! Na czarnym tle rozbłyskuje srebrzysty estradowy neon z napisem „All That Jazz”. Chwilę później ktoś dławi się paskudnym kaszlem. To Joe Gideon – choreograf, tancerz, reżyser filmowy i teatralny, narkoman, erotoman, pracoholik, namiętny palacz i absolutny egomaniak. Poza sobą kocha jeszcze scenę. Nie jest tajemnicą, że za postacią Joe Gideona skrywa się Bob Fosse – reżyser odpowiedzialny za „Cały ten zgiełk”, twórca słynnego „Kabaretu”, człowiek stojący za sceniczną wersją „Chicago”.

Można go nie lubić, ale na pewno nie wolno mu odmówić artystycznej śmiałości. W filmie, który zaprezentujemy w ramach najbliższego spotkania Ambasady, Fosse przeszedł samego siebie. Był na tyle egocentryczny, że wyreżyserował na ekranie własną śmierć i tak arogancki, że śmiał naśladować samego Felliniego. Co więcej, wyszło mu to naprawdę znakomicie. Autobiograficzna fantazja o życiu i śmierci człowieka estrady doczekała się czterech Oscarów i Złotej Palmy w Cannes. To dzieło, które Stanley Kubrick nazwał „najlepszym filmem, jaki kiedykolwiek widział”, filmoznawcy ochrzcili amerykańskim „8 ½”, a złośliwi krytycy ganili za nieznośny popis megalomanii. Jakby nie było, warto zobaczyć, jak do wybornych musicalowych numerów umiera Bob Fosse. To znaczy Joe Gideon. Zresztą, chyba na jedno wychodzi. It’s showtime, folks!