KFA: Generał

Klub Filmowy Ambasada oraz Ars Independent zapraszają na spotkanie z filmem „Generał” Bustera Keatona. Spotkanie odbędzie się we wtorek 30 stycznia o godz. 18.30 w katowickim Kinie Kosmos. Prelekcję i dyskusję po seansie poprowadzi Natalia Gruenpeter – doktor nauk humanistycznych, kulturoznawczyni, redaktorka magazynu ArtPapier, autorka niedawno wydanej książki „A jak Araki” poświęconej twórczości Gregga Arakiego.

Jeśli uważacie, że na niemych filmach dobrze się zasypia, a slapstickowe gagi kojarzycie z poślizgami na mokrej podłodze, powinniście obejrzeć „Generała” Bustera Keatona.

Trwa wojna secesyjna. Jankesi porywają tytułowego Generała – lokomotywę należącą do południowców. Maszynista (w tej roli sam Buster Keaton) rusza w pościg, by odbić maszynę z ich rąk. Na dodatek w pędzącym składzie znajduje się jego narzeczona. Nic nie będzie w stanie go zatrzymać, choć będzie musiał wykazać się wielką pomysłowością i pokonać niezły tor przeszkód.

„Generał” – naszpikowany jest udanymi i trafnie wplecionymi w akcję gagami, które do dziś się nie zestarzały. Nabierają one jeszcze większej mocy, gdy uświadomimy sobie, że Keatonowi nigdy nie asystował kaskader. Komik od dziecka kształcił nieprawdopodobną sprawność i odporność fizyczną, występując w rodzinnych przedstawieniach wodewilowych. Jego slapstickowe akrobacje na pędzącym pociągu nie tylko bawią, ale i zapierają dech.

Filmowe burleski z lat 20. podejmują kwestię cywilizacyjnego przyspieszenia. Jeśli pęd, to także typowa dla tamtych czasów fascynacja techniką. Na ekranie pojawiają się miasto i maszyna oraz człowiek uwikłany w te dwa „żywioły”. Slapstick jest pełen ruchu i prędkości, które generują zabawne wypadki. Tego wszystkiego nie brakuje w „Generale”. Postać Keatona, aktora – kaskadera, skłania też do refleksji nad maszyną jaką jest ludzkie ciało. Jak wskazuje Sławomir Masłoń w ostatnim numerze „Kwartalnika Filmowego”, ważniejsze od opowiadanej historii jest tu ukazanie działania maszyny jakim jest pociąg i ciało.

Generał to humor, pościg, wojna i miłość oraz po prostu uczta dla oczu. To najdroższy film Keatona, w którym jest co podziwiać: oprócz lokomotywy z epoki, atrakcją jest walący się most, po którym jedzie najprawdziwszy pociąg (!), a także piękne krajobrazy i dziesiątki umundurowanych statystów.