Otwarte Spotkanie Robocze #1: równość płci

W marcu odbyło się pierwsze z cyklu otwartych spotkań roboczych festiwalu Ars Independent. Wydarzenie było częścią projektu #Krakowice2018, poświęconego dyskusji nad możliwościami lokalnej implementacji 17 celów zrównoważonego rozwoju z Agendy ONZ 2030.

Dyrektor festiwalu i prowadzący spotkanie, Przemek Mateusz Sołtysik, przybliżył na początku garść ogólnych danych dotyczących płci w kontekście festiwalu. Dowiedzieliśmy się, że m.in.: w jurorskim gronie zasiadało 18 kobiet i 21 mężczyzn (2011 – 2015); festiwal programowało 6 kobiet i 7 mężczyzn (2017); w wolontariacie wzięło udział 33 kobiet i 9 mężczyzn (2017).

Spoglądając na płeć twórczyń i twórców w międzynarodowych konkursach Czarny Koń za rok 2017 liczby wyglądały następująco: wszystkie 6 nominowanych filmów wyreżyserowali mężczyźni; spośród 30 konkursowych animacji 20 było autorstwa kobiet; w konkursie wideoklipów oglądaliśmy utwory 17 reżyserów, 5 reżyserek i 3 mieszanych płciowo składów. W przypadku konkursu gier wideo, ze względu na autorstwo zespołowe studiów, brakowało danych umożliwiających analizę.

Perspektywę statystyczną uzupełnił Bartek Sołtysik, rzecznik medialny festiwalu, odwołując się do wyników badań Medialab Katowice, dotyczących festiwalowej publiczności: 54% to kobiety, 46% – mężczyźni (2016 – 2017). Warto dodać, że dane zebrane przez Medialab pokrywają się z wnioskami organizatorów, zebranymi na podstawie różnych źródeł (m.in. Google Analytics, statystyki Facebooka, obserwacje własne).

Następną częścią spotkania był panel dyskusyjny z udziałem ekspertek, poświęcony różnym teoretycznym zagadnieniom nierówności płci.

Ania Chromik, adiunktka w Instytucie Kultur i Literatur Anglojęzycznych na Uniwersytecie Śląskim, podjęła na początek wątek edukacji. Zwróciła uwagę, że przy UŚ działa jedno z pierwszych w Polsce studiów badań genderowych, starające się wprowadzić nowy sposób pracy z tekstami kultury, wyczulający studentki i studentów na kwestie tożsamości płciowej.

Ekspertka podkreślała rolę szkolnej socjalizacji i pracy z młodzieżą, co ma kluczowe znaczenie dla jej późniejszego funkcjonowania w świecie i recepcji kultury. Im częściej i wcześniej będziemy uświadamiać młodym zjawisko nierówności płciowej, tym prędzej możemy doprowadzić do zmian. Podczas zajęć ze studentkami i studentami dostrzegła „moment utraconej niewinności”, jakim zazwyczaj jest wprowadzenie młodych do genderowej problematyki. Nie podejmowana na poprzednich szczeblach edukacji tematyka płci, dopiero na studiach pozwala usunąć przeźroczystość nieuświadamianych ról, kontekstów i uprzedzeń płciowych obecnych w kulturze (szczególnie wizualnej).

Pracując z problemem od blisko 15 lat, Chromik dostrzega jednak wiatr zmian – rosnącą świadomość genderową. Dzisiejsze pokolenie 20+ ma zaskakującą łatwość w omawianiu treści związanych z płcią i o wiele większą świadomość feministyczną niż roczniki sprzed kilku lat. Jeszcze do niedawna, wspominała ekspertka, była przekonana, że potrzeba będzie kilkudziesięciu lat na przepracowanie problemu nierówności płciowych przez polskie społeczeństwo.

Arnika Kluska, urzędniczka w Wydziale Kultury Urzędu Marszałkowskiego, współorganizatorka Śląskiej Manify, związana ze śląskim okręgiem partii Razem, odniosła się jako następna prelegentka do pytania o finansowanie kultury. Wyartykułowała palący problem braku kobiet lub marginalizowania ich roli w gronach decydenckich (np. komisjach oceniających wnioski), co przekłada się na nieobecność prób odpowiedzi na nierówności płciowe w dofinansowanych ze środków publicznych projektach kulturalnych. Partycypując od kilku lat w realizacji Industriady, razem z zespołem, w którym zaangażowanych jest wiele kobiet, zwróciła uwagę na m.in. brak kobiecego głosu podczas gali podsumowującej ubiegłoroczną edycję (wypowiadało się wyłącznie 6 mężczyzn).

Przechodząc na grunt branży filmowej, Patrycja Mucha, doktorantka w Zakładzie Filmoznawstwa i Wiedzy o Mediach UŚ oraz była programerka przy Ars Independent, kontynuowała wątek niedoreprezentowania i wykluczenia kobiet w strukturach władzy. Zauważyła, że obecność w organizatorskich zespołach nie wiąże się dla kobiet ze wzrostem sprawczości. Mimo obsadzenia licznych stanowisk przez kobiety (częstokroć stanowiących większość zespołu danej imprezy), nie mają one mocy decyzyjnej. Zajmują zazwyczaj niskie pozycje w hierarchii, mające wyrobniczy lub konsultacyjny charakter. Nawet w przypadku zajmowania nominalnie wysokiej pozycji (np. dyrektorki programowej), zdarza się nagminnie, że wykorzystywane są jako „ładne wizytówki” (cyt. Mucha) w komunikacji; kluczowe decyzje zapadają i tak w męskim gronie.

Kolejnym podjętym wątkiem była produkcja filmów. Ekspertki zgodnie zauważyły, że filmy (mimo zbiorowego charakteru procesu twórczego) zwyczajowo reprezentowane są przez figurę reżysera-mężczyzny lub producenta-mężczyzny (w przypadku tych stanowisk funkcjonuje niebagatelna dysproporcja płciowa), a znakomita część produkcji i post-produkcji pozostaje niewidzialna. Szczególnie zwrócono tutaj uwagę na marginalizację montażu filmowego, w którym dominują kobiety. (Co – na marginesie uzupełniła Mucha – ma historyczne uwarunkowania związane z ręcznym montowaniem taśmy filmowej, które uchodziło w przeszłości za zadanie dla kobiet, ze względu na drobniejszą budowę dłoni). Przytoczono tutaj też cenną, udokumentowaną proporcję: im więcej kobiet zaangażowanych jest w produkcję filmu, tym więcej kobiet widzimy na ekranie.

Stąd prosta droga poprowadziła do kolejnego podniesionego tematu, jakim był wizerunek kobiet w kinie: jak są przedstawiane, o czym rozmawiają, czy ich postaci są pierwszoplanowe? Arnika Kluska w tym kontekście odniosła się do testu Bechdel – będącego wskaźnikiem aktywnej obecności kobiet w treściach kultury (Wikipedia) – przytaczając przeprowadzone analizy krytycznie uznanych hollywoodzkich filmów, zauważając, że większość oblewa egzamin. Pojawił się tutaj też retro-wątek „Przyjaciół”, nowojorskiego serialu z lat 90., niedawno odświeżonego na Netflixie. Powrót serii spotkał się w sieci z żywym komentarzem młodszego pokolenia, piętnującego produkcję za akcenty seksistowskie czy homofobiczne. Choć dla wielu millenialsów był to serial formujący i uchodzący za kultowy – będąc wielkomieszczańskim, średnioklasowym punktem odniesienia – to Kluska z uśmiechem przyjęła tę rewaloryzację, przewrotnie ciesząc się, że jej ukochany serial spotkał się z ostrą krytyką młodszego pokolenia o większej genderowej wrażliwości.

W tym miejscu – kończąc pierwszą część spotkania – Ania Chromik podkreśliła znaczenie tekstów kultury audiowizualnej jako kreatorów ról społecznych. Zwracano też szczególną uwagę na wielopoziomowość nierówności płci, pełnej ukrytych sprzężeń i subtelnych korelacji, co wymaga od odbiorców – od nas – ogromnej wrażliwości i nieustannej uwagi. Próby rozwiązania wykluczenia genderowego jako systemowego problemu powinny być również systemowe. Ponadto, ze względu na złożoność zagadnienia, propozycje rozwiązań muszą być specyficzne – uwzględniać lokalne konteksty, mieć charakter dopasowany do konkretnej niszy.

Po części panelowej rozpoczęła się otwarta dyskusja skupiona na praktycznych rozwiązaniach, które można by zaimplementować na miejscu; szczególnie w ramach festiwalu Ars Independent.

Wśród ciekawych propozycji pojawiła się koncepcja organizacji wydarzeń przyjaznych rodzicom z dziećmi. Pomimo znaczących przeobrażeń modelu rodziny, zazwyczaj to kobieta pozostaje opiekunką dziecka w pierwszych miesiącach i latach jego życia, co często prowadzi do kilkuletniego wykluczenia z życia kulturalnego (które po tak długim okresie często cementuje się na resztę życia). Punkty opieki dla dzieci podczas wydarzeń, jasne komunikaty odnośnie przyjazności danej przestrzeni dla dzieci i rodziców, czy też wydarzenia dedykowane rodzicom z wczesnym potomstwem – to wybrane kierunki działań.

Jako pozytywny przykład podano cotygodniowy cykl „Baranki w pieluchach” w krakowskim Kinie pod Baranami. Podobne rozwiązania funkcjonują od wielu lat w biznesie (np. katowicka Ikea czy McDonaldy z kącikami dla dzieci), tymczasem – co zaskakujące gdy się nad tym zastanowić – w kulturze już nie.

Oprócz kroków skierowanych do odbiorców, należy przy tym pamiętać o działaniach pod kątem organizatorek i organizatorów z dziećmi, czyli tworzenie przyjaznego środowiska pracy, uwzględniającego m.in. inne modele organizacji czasu pracy (zdalne, równoległe, zadaniowe itp.).

Podejmując tematykę nierówności płci, co podkreślały ekspertki, należy zawsze pamiętać, by posługiwać się językiem korzyści: pokazywać, że równość poprawi jakość życia nas wszystkich, a do tego się opłaca. Dbałość na tym polu pozwoli skuteczniej przekonywać do słuszności zamiarów oraz zminimalizować hejterski komentarz. Pozwoli też uniknąć wpadnięcia w pułapkę stosowania przemocowego języka wobec innych kategorii społecznych (np. mężczyzn, osób starszych). Możemy mówić o równości lub o nierówności płci – każde z tych pojęć niesie inny ładunek emocjonalny.

W temacie niuansów językowych rozmawiano także o dystynkcji między pojęciami „sztuka kobiet” a „sztuka kobieca” (czy „kino kobiet” i „kino kobiece”) i ich niezręcznym (czy wprost paternalistycznym) bagażu, który często wypływa w krytyce filmowej oraz opisach merytorycznych różnych wydarzeń filmowych.

Osobnym wątkiem jest kwestia żeńskich odmian i ich stosowania w komunikacji festiwalowej. „Kto decyduje o śmieszności języka?” – zapytała Arnika Kluska, w odniesieniu do koronnego argumentu padającego w dyskusji na ten temat. Stosowanie żeńskich końcówek może być strategią na odzyskiwanie języka i „rozwalanie” patriarchalnych struktur od środka, w myśl idei „hijack the language” (jak zauważyła Ania Chromik). Posługiwanie się żeńską odmianą na co dzień pozwoli sprawić, że wejdzie ona do języka potocznego bez deprecjonujących skojarzeń.

Ostatnim pytaniem-problemem, które pojawiło się podczas spotkania był mechanizm parytetów (kwot płciowych) oraz celowości ich implementacji w festiwalowych procesach: od zatrudnienia po kryteria selekcji prezentowanych autorów i autorek.

Trzeba tutaj pamiętać o dyskryminacji odwrotnej, tzn. o psychologicznych mechanizmach socjalizowanych społecznie, które powodują, że kobiety poddają w wątpliwość swoją wartość, umiejętności, kompetencje. Powodują również sytuację, w której kobiety często mają realnie mniejsze doświadczenie, bo wcześniej – wskutek wykluczenia płciowego – nie otrzymały w ogóle możliwości zdobycia go. Zatrudnienie na niższych stanowiskach (dodatkowo za niższą stawkę), pozbawienie decyzyjności i władzy, opieka na dzieckiem – to część sytuacji sprzężonych zwrotnie z nierównością płci, tworzących zaklętą pętlę, „samospełniającą się przepowiednię”.

Parytety (i analogiczne rozwiązania) to w tym kontekście narzędzie poszerzające horyzonty. Celem jest sytuacja, w której płeć nie jest pierwszym argumentem – to jakość, wiedza, doświadczenie oraz różnorodność mają być decydujące. W kontekście ostatniej z wymienionych wartości zwrócono też uwagę na znaczenie dywersyfikacji w osiąganiu postępu. Zróżnicowane pod względem socjo-demograficznym zespoły osiągają lepsze rezultaty w innowacyjności aniżeli grupy tworzone wyłącznie w oparciu o merytokratyczną doktrynę.

Tym wątkiem zakończyło się pierwsze z cyklu otwartych roboczych spotkań Ars Independent, poświęconego równości płci. Kolejne spotkania, w pierwszej połowie roku, skupią się na zmianach klimatu (kwiecień) oraz technologii (maj). W drugiej połowie roku zaplanowany jest już następny cykl spotkań.