Wstępniak: 2WEIRD4ME


Grom wideo uchodzi na sucho często więcej, niż innym sztukom. Nawet „najzwyczajniejsza” interaktywna produkcja, mieszcząca się w ramach filmowych czy literackich gatunków, pełna będzie umowności i mechanik, które mogą wydać się… dziwne. Nawet interaktywny Wielki Wybuch, od którego to wszystko się naprawdę zaczęło, opowiadał przecież o hydrauliku w krainie grzybów.

Kiedy dyskutowaliśmy z Gabą, Bastkiem i Patrykiem na temat Czarnych Koni Gier Wideo 2018, wpadliśmy w impas. Patryk zapytał mnie wtedy o myśl przewodnią tegorocznej selekcji. Bez namysłu odpowiedziałem, że chciałbym, żeby to był konkurs gier dziwnych. Takich, o których przeciętna gościni festiwalu nie pomyśli, że mogą istnieć.

Takich jak rytualna piłka ręczna i tytuł, w który gra się minutę. Jak wejście w głowę celtyckiej wojowniczki, dla której podróż przez piekło to terapia – a później inna wycieczka w umysł nieposkromionej artystki. Albo symulator barmana, gdzie mieszane przez Ciebie trunki odblokowują najskrytsze myśli i uczucia klientów. Tudzież produkcja, po zagraniu w którą Edgar Allan Poe uznałby, że marnuje się przy piórze i jego pomysły prawdziwie odnajdą się w gamedevie. A na koniec jeszcze lód, o jakim nie miał koszmarów ani Dukaj, ani Carpenter. To będzie konkurs, który nawet na papierze brzmi… nietypowo.

Chcieliśmy, żeby po odejściu od każdej z konkursowych gier pierwsza myśl festiwalowiczów brzmiała: „To było dziwne”. Czego sobie i Wam życzę: dajmy się ponieść do dziwnych krain.