Wstępniak: Oczekując Nieoczekiwanego


Animacja ciągle ma problem, by stać się w oczach szerokiej publiczności medium równorzędnym tradycyjnemu filmowi. Na dużym ekranie widzimy głównie produkcje skierowane dla dzieci i młodzieży; te tworzone dla dorosłych znalazły swoje miejsce w internecie i telewizji. Ars Independent od lat daje twórcom przestrzeń, by pokazać swoje dzieła w pełnej krasie, a publiczności pozwala doświadczyć tego medium w rzeczywistości kinowej.

Tegoroczna edycja łączy tradycję ze współczesnością. Jak zwykle widzowie będą mogli zapoznać się z dziełami młodych twórców w Konkursie Czarnego Konia Animacji – zobaczymy różnorodność stylów i podejść, zarówno w warstwie estetycznej, jak i narracyjnej. Mimo że utwory te konkurują ze sobą, moim zdaniem prawdziwa wartość nie tkwi w skwantyfikowanej ocenie, lecz w doświadczeniu spektrum kreatywności, na jakie pozwala medium.

W programie pozakonkursowym znalazło się współczesne spojrzenie i wykorzystanie techniki stop motion, znalazła swoje miejsce też animacja jako lekka rozrywka, przyjemnie kontrastująca z resztą dramatycznych utworów. Mamy dwa seanse długometrażowe – dzieło współczesne, w którym prosty styl tworzy unikalne połączenie z ciężkimi tematami, które porusza, oraz zapomnianego klasyka z jazzową aranżacją.

Weteranów publiczności Ars Independent nie muszę przekonywać, że animacji należy się miejsce na dużym ekranie, a wątpiących gorąco namawiam, by dali temu jej szansę. Widzimy się na sali kinowej!