Wstępniak: Więcej znaczy mniej


Im więcej się dowiaduję, tym częściej zauważam, ile nie wiem. Jako wieloletnia widzka konkursu animacji (oraz animacji ogólnie), trafiam na rzeczy świeże, odważne, nietypowe. Potrafię się zachwycić, a potem stwierdzić, że ten utwór sięgnął kresu jakości / dziwności / celności społecznego komentarza. Ale przypominam sobie, że to uczucie przytrafia mi się co roku. I dlatego dobrze, że nie selekcjonuję sama – każdy z selekcjonerów i każda z selekcjonerek wnosi odmienny punkt widzenia, więc nie dają mnie, i sobie nawzajem, siedzieć wygodnie w swojej bańce.

A co z animacjami wywołującymi ten zachwyt? Mam wrażenie, że w tym roku twórcy kolektywnie postanowili przybliżyć naszej publiczności odmienność ludzkich doświadczeń. Poczynając od kwestii rodzinnych, osadzonych w konkretnej kulturze, przez krytyczne spojrzenie na społeczeństwo i nasze miejsce w nim, aż po głęboko osobiste historie, które mimo swojego indywidualizmu pozwalają znaleźć uniwersalną nić porozumienia. A za przewodników posłużą nam m.in. astronauta próbujący się odnaleźć po powrocie na Ziemię, pies, który poczuł w sobie wilka i kobieta w warszawskim metrze. Różne estetyczne style, różne narracje pozwolą dowiedzieć się nam więcej o świecie, jak i o nas samych.

Nie pozostaje mi nic innego, jak uśmiechnąć się na widok wieloletnich weteranów i weteranek widowni CKA, powitać tych, którzy doświadczą konkursu pierwszy raz lub tych, którzy (jak dalecy krewni, których stopnia pokrewieństwa nigdy nie jesteśmy pewni na rodzinnych imprezach) wpadają raz na jakiś czas. Widzimy się na seansie!